To dlatego, jak wynika z najnowszych badań EY Polska i Billennium, jeden na pięciu naszych rodaków jest niezadowolony ze zdalnych metod kontaktu. Aż 41 proc. ankietowanych przyznało, że po pandemii będzie rzadziej korzystać z takich cyfrowych rozwiązań.

Według raportu „Jak w warunkach nowej rzeczywistości Polacy korzystają z kanałów cyfrowych”, najmniejszą otwartość deklarujemy wobec zdalnego zakupu samochodu. Tylko 15 proc. respondentów byłoby gotowych zastąpić bezpośredni kontakt – komunikacją cyfrową. Co ciekawe, taka zamiana byłaby łatwiejsza, jeśli dotyczyłaby konsultacji lekarskich (tu gotowość deklaruje 23 proc. badanych), edukacji (25 proc.).

CZYTAJ TEŻ: CEIDG odchodzi do lamusa. Co w zamian? Biznes.gov.pl

Bezpośredniego kontaktu najmniej potrzebujemy przy wykonywaniu operacji bankowych – 63 proc. Polaków jest gotowych zastąpić bezpośredni kontakt na rzecz zdalnych interakcji, a 51 proc. w ten sposób mogłoby załatwiać sprawy urzędowe.

Wojciech Soleniec, Partner z EY Technology Consulting, podkreśla, iż rok 2020 nie rozpoczął ery online, bo tylko połowa Polaków w ub. r. korzystała częściej z kanałów cyfrowych. Druga połowa nie zwiększyła tego wykorzystania.

CZYTAJ TEŻ: Kościński: Zmieniamy całą administrację finansową

– Miniony rok zapoczątkował natomiast czasy tzw. omnichannel w pełnym rozumieniu tego słowa, czyli usługi obejmującej przecinające się ze sobą kanały – w tym punkty stacjonarne oraz e-commerce. Czy Polacy mogą się wkrótce odwrócić od kanałów offline? Nie do końca. Jak widać, nie wszyscy użytkownicy przeniosą się do kanałów cyfrowych i nadal preferowanym przez wielu użytkowników sposobem obsługi będą kanały fizyczne, zwłaszcza w kwestiach wymagających konsultacji – twierdzi Soleniec.