Szef CloudFerro: lokalni dostawcy chmury to suwerenność

Maciej Krzyżanowski, prezes CloudFerro, dyrektor w Europejskim Stowarzyszeniu Firm Teledetekcyjnych.
Maciej Krzyżanowski, prezes CloudFerro, dyrektor w Europejskim Stowarzyszeniu Firm Teledetekcyjnych.

Jeśli szukamy ucieczki z pułapki średniego rozwoju, to instytucje publiczne powinny kupować lokalne usługi high-tech – uważa Maciej Krzyżanowski, prezes CloudFerro, dyrektor w Europejskim Stowarzyszeniu Firm Teledetekcyjnych.

Pandemia przyniosła dynamiczny wzrost zainteresowania rozwiązaniami chmurowymi ze strony firm. Głównymi graczami na tym rynku są dostawcy spoza Europy. Czy rozwiązania europejskich dostawców mogą mieć jakieś przewagi nad ofertą gigantów sektora chmurowego?

Rozwój użycia chmury obliczeniowej jest jednym z najważniejszych trendów technologicznych ostatnich lat. Według firmy analitycznej Gartner, do 2025 r. aż 85 proc. przedsiębiorstw planuje przenieść swoje procesy IT do chmury. Pandemia przyspieszyła takie decyzje, m.in. dlatego, że umożliwiły one przejście na zdalny model komunikacji, nauki czy prowadzenia działalności oraz zachowanie ciągłości biznesowej.

Głównymi graczami na rynku chmury są dostawcy zza oceanu, jednak europejscy dostawcy mogą mieć szereg przewag w zakresie bezpieczeństwa, elastyczności i specjalizacji rozwiązań. Po pierwsze nie podlegają regulacjom czy nakazom ze strony władz krajów nienależących do Unii Europejskiej. Dostarczają rozwiązania podlegające normom i standardom europejskim oraz gwarantujące przechowywanie danych w Europie, bez umożliwiania dostępu do nich rządom spoza Europy (a jak wiemy – może to być realny problem). W przypadku rozwiązań prywatnych i hybrydowych, dedykowane chmury mogą być umieszczane w lokalizacjach klientów. Wszystko to gwarantuje wysoki poziom bezpieczeństwa infrastruktury i danych. Wykorzystanie w rozwiązaniach chmurowych technologii open source daje dodatkową korzyść w postaci przejrzystości i braku uzależnienia się od dostawców. Oczywiście lokalni dostawcy chmury, to także lokalne kompetencje, miejsca pracy, zasoby techniczne – a zatem krok w stronę technologicznej suwerenności.

CZYTAJ TEŻ: CloudFerro docenione przez Niemców i Polaków

Kolejną przewagą może być specjalizacja rozwiązań. Przykładem jest segment danych satelitarnych obserwacji Ziemi, w którym działa CloudFerro, gdzie trzeba przechowywać i przetwarzać wielkie ilości danych, liczone w petabajtach, a więc tysiącach terabajtów. Do takich danych potrzebne są specjalistyczne rozwiązania oraz kompetencje dziedzinowe. Dobrze ilustruje to europejska platforma Copernicus DIAS (Data and Information Access Services), którą zrealizowaliśmy i obsługujemy na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej, umożliwiająca bezpłatny, otwarty dostęp do danych satelitarnych oraz możliwość ich przetwarzania w naszej publicznej chmurze obliczeniowej. Do realizacji tego zadania konieczna była znajomość specyfiki danych, ich przetworzeń i dostarczenie specjalizowanych narzędzi ułatwiających wyszukiwanie i korzystanie z danych. Bardzo istotne są również elastyczne modele cenowe, konkurencyjne ceny i możliwości finansowania w oparciu o różne programy europejskie.

Co może się wiązać z technologicznym uzależnieniem się od dostawców chmury spoza Europy?

Wraz ze wzrostem znaczenia technologii chmury, jako podstawy działania przedsiębiorstw i instytucji, rodzi się pytanie o bezpieczeństwo danych, ich przetwarzania oraz zachowanie suwerenności cyfrowej. Priorytetem jest zachowanie ciągłości operacji biznesowych (i nie tylko biznesowych – także publicznych), bez uzależniania się od dostawcy infrastruktury. Najwięksi gracze na rynku chmurowym to firmy zza oceanu, podlegające ustawodawstwu spoza Europy. W szczególności Cloud Act powoduje obowiązek dla amerykańskich firm ujawnienia danych użytkowników na zlecenie amerykańskiego sądu, bez względu na to, gdzie te dane są przechowywane.

Świetnym przykładem jest niedawne zawieszenie części usług Facebooka w Australii, które nie tylko pokazało, że Facebook jest technicznie przygotowany do takiej akcji, ale również, że faktycznie nie waha się jej wykonać. Weźmy także przykład Parlera, sieci społecznościowej, która zyskała zainteresowanie amerykańskich konserwatystów po tym, jak Twitter zawiesił konto prezydentowi Trumpowi. AWS, dostawca chmury dla Parlera, błyskawicznie zawiesił swoje usługi dla serwisu, co było jednoznaczne z jego zniknięciem dla użytkowników. Ten incydent pokazuje, jaką władzę ma firma chmurowa, której usługi warunkują funkcjonowanie innych podmiotów oraz jakie to może powodować ryzyko.

CZYTAJ TEŻ: Startup UVera z prestiżową europejską nagrodą

Jest jeszcze inny aspekt, może najistotniejszy: korzystanie z usług firm zza oceanu pozbawia nas możliwości budowania lokalnych kompetencji cyfrowych, a w szczególności w dziedzinie chmury. Są one potrzebne, jeśli Polska chce budować nowoczesną gospodarkę, a stają się szczególnie potrzebne w sytuacjach nietypowych lub wyjątkowych. Powinny istnieć polskie (a przynajmniej europejskie) lokalne chmury, oparte na lokalnych kompetencjach i zasobach, nawet jeżeli są w danym momencie mniejsze i w oczywisty sposób mniej funkcjonalne niż hyperscalerzy. A zatem trzeba kupować od lokalnych dostawców – jest to sposób na rozwój lokalnego rynku, zwiększanie jego konkurencyjności i innowacyjności oraz zapewnienie suwerenności cyfrowej.

Polskie firmy, takie jak CloudFerro, realizują wielkie projekty europejskie, współpracując z ESA, EUMETSAT czy niemiecką agencją kosmiczną DLR. Nie pracują jednak dla krajowej administracji. Dlaczego?

Pracujemy zarówno dla instytucji europejskich, takich jak Europejska Agencja Kosmiczna (ESA), Europejska Organizacja Eksploatacji Satelitów Meteorologicznych (EUMETSAT), Europejskie Centrum Prognoz Średnioterminowych (ECMWF), jak również dla instytucji krajów Unii, takich jak Niemiecka Agencja Kosmiczna (DLR) czy francuski Instytut Geologiczny (BRGM). Pracujemy dla wielkich koncernów (w tym z pogranicza sektora zbrojeniowego) z Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii. Zdobywamy kontrakty, podpisujemy umowy ramowe. W Polsce jak dotąd nam się to raczej nie udaje, za wyjątkiem małego projektu dla Polskiej Agencji Kosmicznej.

Powodów jest kilka. Mniejsi dostawcy – z Polski czy inni europejscy – mają mniejsze zakresy usług niż światowi, cyfrowi giganci. A zatem zakup usług od polskich/europejskich dostawców będzie wymagał podzielenia tematów na mniejsze, bardziej skoncentrowane – a to dodatkowy wysiłek dla zamawiającego. Na razie raczej obserwujemy tendencję do umieszczania wszystkiego w jednym przetargu, zamiast próby pozyskania ofert od dziedzinowo wyspecjalizowanych podmiotów. Oczywiście mniejsze firmy mają też mniejszą siłę marketingową i sprzedażową oraz mniejsze możliwości zabiegania o interesujące je tematy niż wielcy tego świata.

CZYTAJ TEŻ: CloudFerro docenione przez Niemców i Polaków

Wydaje się więc, że zmiana tej sytuacji wymaga świadomej decyzji po stronie administracji – chcemy kupować od lokalnych dostawców wszędzie tam gdzie to możliwe, nawet jeśli czasami będzie to trochę mniej wygodne. Co ważne, już od strony budżetu, lokalni dostawcy mają szansę być bardziej ekonomiczni.

Czego w pana ocenie potrzeba, by taka decyzja zapadła?

Po pierwsze świadomości, że takie działanie wpływa na rozwój lokalnego przemysłu i lokalnych kompetencji, co z kolei buduje cyfrową suwerenność i autonomię. Ponadto, lokalne podmioty w wybranych dziedzinach są tańsze i elastyczniejsze. Więc w grę wchodzi nie tylko suwerenność, ale również prosty rachunek ekonomiczny. Nie bez znaczenia jest również to, że lokalni gracze odprowadzają podatki w Polsce czy Europie oraz generują lokalne miejsca pracy.

Na czym mogłaby polegać taka współpraca?

Posłużę się przykładem. Jako CloudFerro, dostarczyliśmy i obsługujemy krajową platformę udostępniającą dane satelitarne obserwacji Ziemi programu Copernicus dotyczące Niemiec oraz środowisko do ich przetwarzania w chmurze. Odbywa się to na zlecenie Niemieckiej Agencji Kosmicznej (DLR). Platforma jest wykorzystywana przez lokalną administrację i ośrodki naukowe. Mamy duże doświadczenie w dostarczaniu takich platform w skali zarówno europejskiej, jak i krajowej. Chcielibyśmy to doświadczenie przekuć na tworzenie rozwiązań również dla polskiej administracji.

Jak pan to widzi w praktyce?

Najpierw potrzebne jest zmapowanie dostępnych lokalnie zasobów. Następnie ustalenie priorytetów, w szczególności zasad związanych z suwerennością i ochroną informacji. Dane powinny znajdować się na terenie Polski, ewentualnie kraju należącego do Unii Europejskiej, a dostawcy nie powinni podlegać ustawodawstwu krajów nie należących do UE. W pierwszej kolejności powinny być wykorzystane lokalne zasoby i kompetencje, o ile takie istnieją. Ważne są przetargi na umowy ramowe, żeby nie trzeba było powtarzać certyfikacji – dotyczy to instytucji rządowych, ale także dużych polskich koncernów, które też potrzebują usług chmurowych.

Kolejnym ważnym punktem jest organizacja zamówień na wybrane zasoby, tak aby lokalne firmy mające ścisłą specjalizację i zwykle bardzo wysokie kompetencje w danym obszarze, miały możliwość udziału w postępowaniu. Najlepiej w postaci przetargów, a nie grantów – by budować i wzmacniać rynek.

CZYTAJ TEŻ: Polski satelita ScanSAT coraz bliżej orbity

Korzystne dla administracji jest też kupowanie w modelu usługowym, a nie zakup pudełek i systemów, wszędzie tam gdzie jest istniejąca oferta komercyjna spełniająca wymagania zamawiającego. Usługi mniej kosztują (łączny, całkowity koszt TCO jest mniejszy), zdejmują z instytucji państwowych ciężar utrzymania oraz dostarczają większą wartość dodaną. Poza tym podmioty publiczne nie powinny wchodzić w buty usługodawców – bo jest to zaburzanie funkcjonowania rynku i konkurencji. Zakupy usług powinny być preferowane tam, gdzie istnieją usługodawcy. Możemy się w tej dziedzinie uczyć np. od USA. Nie tylko transport ludzi na stację kosmiczną to w tej chwili wyspecjalizowana, prywatna usługa. Nawet pierwszą wytwórnię plutonu w trakcie projektu Manhattan w latach 40. XX wieku budowano we współpracy z prywatną firmą. Takie podejście kreuje siłę lokalnego biznesu i wzmacnia rynek.

Jeśli więc szukamy ucieczki z pułapki średniego rozwoju, to instytucje publiczne powinny kupować lokalne usługi high-tech.

Jak wygląda tego typu współpraca firm z Europy z administracją w innych krajach Starego Kontynentu?

Przetargi, w których jako CloudFerro braliśmy udział dla instytucji publicznych w państwach i instytucjach europejskich, jasno preferowały dostawców europejskich. Duże kraje, jak Niemcy czy Francja, mają własnych, dużych operatorów, jak T-Systems czy Orange, którzy często są dla tamtejszych instytucji pierwszym wyborem. W Polsce takiego narodowego operatora nie ma. Są jednak mniejsze, zwinne firmy jak choćby nasza, które mogą dostarczyć jeśli nie wszystkie to wiele potrzebnych rozwiązań chmurowych. Jednak pierwszym, koniecznym wymogiem jest preferencja dla podmiotów europejskich.

W Europie stajemy się ekspertami od chmury obliczeniowej dla rynków przetwarzających wielkie zbiory danych, takie jak dane obserwacji Ziemi. Chcielibyśmy, żeby nasze kompetencje były wykorzystane również lokalnie i żeby Polska miała nowoczesne, najwyższej jakości rozwiązania oparte o chmurę, służące rozwojowi naszego rynku.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Faktoring - resort finansów wydał interpretację ogólną w zakresie faktoringu..

Faktoring – minister finansów wydał interpretację

Organy podatkowe różnie interpretowały sposób ustalania kosztów uzyskania przychodów w przypadku podatnika, który dokonuje ...

Silver Starters – ruszyła tegoroczna edycja programu

Nie tylko młodzi ludzie zakładają start-upy. Seniorzy także. A pomaga im w tym program ...

Koronawirus. W Danii sprzedasz drożdże, w Szwecji kosmetyki

Skandynawia była ciekawym kierunkiem dla polskiego eksportu. I nie zmieniło się to podczas pandemii. ...

GPW wzmacnia NewConnect i Catalyst

GPW zwiększa transparentność i bezpieczeństwo NewConnect i Catalyst. Jak podkreśla GPW, zmiany oznaczają ułatwienia ...

Będą zmiany w uprzednich porozumieniach cenowych

Przepisy o uprzednich porozumieniach cenowych znajdą się w nowej ustawie. Zawieranie porozumień będzie szersze, ...

Koronawirus. Firma działająca od stycznia br. nie dostanie każdego wsparcia

Przedsiębiorca starający się o dofinansowanie do pensji pracowników w związku z pandemią koronawirusa powinien ...