Polskie przepisy precyzują dodatkowo, że z zatorem mamy do czynienia, gdy suma świadczeń spełnionych po terminie z trzech kolejnych miesięcy przekracza dwa miliony złotych. Zjawisko to będzie zatem dotyczyło jedynie największych dłużników, ale ze względu na niestabilną sytuację jej poziom może wzrosnąć. 

Na koniec września 2021 roku suma opóźnionych w zapłacie zobowiązań wynosiła 694 mln złotych, przy czym wysokość kar nałożonych przez UOKiK na "spóźnialskich" to 5,3 mln złotych. 

Obecnie procedowany jest projekt ustawy wprowadzający szereg zmian w postępowaniach o zatory płatnicze - projekt przewiduje wydłużenie okresu na złożenie sprawozdania (o trzy miesiące), wyłączenie części spółek i transakcji z samego obowiązku sprawozdawczego. Ustawa ma zmienić także sposób naliczania kar - im dłuższe opóźnienie, tym wyższa kara. 

Czytaj więcej

Jak nie paść ofiarą zatorów płatniczych

Jak wskazują przedstawiciele przedsiębiorców w projekcie zabrakło także automatycznego naliczania odsetek od niezapłaconych kwot - mali i średni przedsiębiorcy rezygnują z dochodzenia odsetek od większych kontrahentów, bojąc się zerwania współpracy. W przypadku ich naliczania z mocy prawa i to o wartości wyższej od kosztu pieniądza na rynku dużym firmom przestałoby się opłacać opóźniać płatności i kredytować się w ten sposób na koszt mniejszych kontrahentów.

Nowelizacja przewiduje też m.in. uznanie nieważności zastrzeżeń umownych zabraniających lub uniemożliwiających mniejszym wierzycielom przenoszenia wierzytelności po terminie wymagalności. Pozwoli to utrzymać płynność, gdy duży kontrahent nie płaci.