Wyższe ceny elektryków są kompensowane przez znacznie niższe koszty eksploatacji. Całkowity koszt posiadania (TCO) e-auta, uwzględniając dopłatę ze środków publicznych, może zrównać się z TCO klasycznego auta przed upływem roku od zakupu.

Oferta modeli samochodów elektrycznych jest regularnie poszerzana, dodatkowo zachętą dla przedsiębiorców zastanawiających się nad zakupem nowej floty przedsiębiorców są kwestie związane z rozliczaniem pojazdów wykorzystywanych w w ramach działalności gospodarczej.

Nabywca jest zwolniony z akcyzy, jeśli tego typu pojazd jest sprowadzany z zagranicy. Obejmuje to także leasing. Oprócz tego dla samochodów napędzanych energią elektryczną obowiązuje większy limit odpisu z tytułu zużycia. Jeśli auto elektryczne użytkowane w działalności gospodarczej pozostaje pojazdem prywatnym, tj. nie zostało wprowadzone do ewidencji środków trwałych, to nie ma obowiązku prowadzenia kilometrówki. Ułatwienia obejmują także wypożyczanie oraz wynajem długoterminowy. 

Przedsiębiorcy mogą liczyć także na wsparcie ze środków publicznych - z końcem września ruszył program "Mój elektryk" dedykowany dla przedsiębiorców. 

Czytaj więcej

Auta elektryczne na razie bez preferencji w VAT

Będą oni mogli liczyć na dofinansowanie uzależnione od kategorii pojazdu oraz średniorocznego przebiegu. Wysokość dotacji przy nabyciu samochodów elektrycznych kategorii M1 wyniesie do 27 tys. zł w przypadku deklarowanego średniorocznego przebiegu powyżej 15 tys. km (mniejszy przebieg umożliwi otrzymanie dofinansowania na poziomie 18,75 tys. zł). Maksymalna cena nabycia wyniesie 225 tys. zł. W przypadku nabycia elektrycznych samochodów kategorii N1 (dostawcze), M2 oraz M3 dopłaty wyniosą do 70 tys. zł (do 30 proc. kosztów kwalifikowanych) przy zadeklarowanym przebiegu powyżej 20 tys. km (przy przebiegu niższym – do 50 tys. zł i do 20 proc. kosztów kwalifikowanych).

Całkowity koszt posiadania (TCO) pojazdu elektrycznego (uwzględniającego zakup z dopłatą), może wyrównać się z TCO porównywalnego samochodu z napędem konwencjonalnym jeszcze przed upływem roku od rozpoczęcia ich eksploatacji. Oznacza to, że po tym czasie inwestycja w model zeroemisyjny okazuje się bardziej opłacalna pod względem ekonomicznym.