Na świecie działa już ponad 100 arbitraży online. I cieszą się coraz większą popularnością. Z szacunków „Ultima Ratio” Pierwszego Elektronicznego Sądu Polubownego przy Stowarzyszeniu Notariuszy RP wynika, że liczba zapisów arbitrażowych w obrocie gospodarczym wzrosła dziesięciokrotnie. A średni czas trwania procesu online wyniósł 19 dni. Z usług polskiego arbitrażu online zaczyna korzystać coraz więcej firm polskich, ale także zagranicznych, m.in. międzynarodowa firma Debtus, który dostrzegła potencjał e-arbitrażu w przypadku windykacji należności zagranicznych.

E-arbitraż korzystny także dla firm z zagranicy

Debtus to firma działająca na międzynarodowym rynku usług obsługi wierzytelności od 2003 roku. Jest członkiem i współwłaścicielem globalnej sieci firm windykacyjnych oraz kancelarii prawnych TCM Group International, która działa w 150 krajach. Przedstawiciele Debtus podkreślają, że dostrzegają wielki potencjał e-arbitrażu w przypadku windykacji należności zagranicznych i zapowiadają zaangażowanie w promocję tego rozwiązania.

CZYTAJ TEŻ: Jak działa sąd w internecie? Jest szybszy i tańszy, i już działa

– Sądy polubowne, również te elektroniczne, są w większości państw traktowane na równi z tymi państwowymi. A zgodnie z międzynarodowym prawem wyroki wydane przed sądem arbitrażowym np. w Polsce muszą być respektowane za granicą. To sprawia, że o wiele bardziej opłacalne jest dla nas pozwanie dłużnika do polskiego e-sądu, takiego jak Ultima Ratio, niż powszechnego sądu za granicą – mówi Hubert Czapiński z Debtus.

E-arbitraż przy eksporcie

Na skuteczność e-arbitrażu zwraca także uwagę Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE). – Upowszechnienie arbitrażu online może być dla wielu przedsiębiorców argumentem za podjęciem działalności eksportowej, co w konsekwencji będzie sprzyjało rozwojowi polskiej gospodarki. Z naszych doświadczeń wynika, że dla powodzenia w handlu najskuteczniejsze biznesowo jest jednoczesne stosowanie różnych metod dbania o zapłatę za dostarczony towar czy usługę. Od ubezpieczania należności po szybki i efektywny kosztowo proces odzyskiwania wierzytelności. Korzystać z e-arbitrażu mogą i małe i większe firmy, a jego najszersze zastosowanie widzimy w odniesieniu do rynków unijnych, gdzie koszty obsługi prawnej mogą być bardzo wysokie – mówi Amelia Bień, dyrektor departamentu windykacji KUKE.

Pandemia napędza e-arbitraż

– W dobie pandemii zainteresowanie e-arbitrażem gwałtowanie rośnie. Na świecie działa już ponad 100 takich sądów jak Ultima Ratio. Ich główna zaleta to szybkość w rozstrzyganiu spraw – podkreśla Krzysztof Stańko, COO Causa Finita, współtwórca „Ultima Ratio”.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ
CZYTAJ TEŻ: Czy polscy eksporterzy mogą skorzystać na e-arbitrażu?

– W notarialnym e-arbitrażu trwa to średnio 19 dni. To także wyraźne oszczędności. Według naszych szacunków nawet 70 proc. w porównaniu do tradycyjnego sądownictwa. Zalety te są szczególnie widoczne w przypadku spraw z natury rzeczy narażonych na przewlekłość – a więc roszczeń od kontrahentów zagranicznych zauważa Stańko. Zapowiada, że wraz z partnerami z branży windykacyjnej i ubezpieczeniowej „Ultima Ratio” pracuje nad ofertą stanowiącą połączenie e-arbitrażu i produktów ubezpieczeniowych. Będzie ona kierowana również do mikro i małych przedsiębiorców, dla których brak płatności nawet jednej faktury zza granicy może oznaczać poważne problemy z płynnością.

CZYTAJ TEŻ: Czy e-arbitraż zastąpi zwykłe sądy? Szanse są

– Zgodnie z konwencją nowojorską, wyrok wydany przez polski arbitraż jest uznawany w państwach, które podpisały ten dokument. W konsekwencji można go oddać do komornika bez potrzeby wnoszenia przed zagranicznym sądem pozwu o zapłatę – podsumowuje Krzysztof Stańko.