Według 74 proc. badanych, możliwości, które firma zyskuje dzięki nowoczesnym technologiom i automatyzacji czasochłonnych zadań, powinny mieć odzwierciedlenie w praktyce. Czyli prowadzić do zapewnienia pracownikom lepszej równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Natomiast 63 proc. respondentów chce, aby zyski uzyskane przez firmy z automatyzacji były ponownie inwestowane w społeczności, w których funkcjonują.

Badanie pokazuje, że aż 65 proc. pracowników oczekuje, że pracodawcy odegrają istotną rolę w rozwiązywaniu problemów społecznych. Takich jak zmiany klimatyczne czy nierówności społeczne. Co ciekawe, aż 28 proc. ankietowanych zgodziłoby się na obniżenie wynagrodzenia o 10 proc. W jakiej sytuacji? Jeśli pracowałoby dla przedsiębiorstwa, które angażuje się w pomoc w przeciwdziałaniu tym kwestiom.

Niemniej pracownicy nadal są sceptyczni wobec rzeczywistych zamiarów firm. 65 proc. uważa bowiem, że pracodawcy wykorzystają zautomatyzowane technologie, aby zwiększyć zyski i zredukować liczbę miejsc pracy.

– Chmura obliczeniowa, sztuczna inteligencja i robotyka to tylko cześć pozycji z listy technologii, które w ciągu 10 lat będą miały największy wpływ na zmiany w sposobie, w jaki pracujemy. Należy przy tym pamiętać, technologia ma wspomagać człowieka w wykonywaniu codziennych obowiązków w pracy. A nie go zastąpić – komentuje David Mills, prezes Ricoh Europe.

Jego zdaniem, współpraca i zasady zrównoważonego rozwoju powinny stanowić centralne punkty, wokół których powinien koncentrować się nowoczesny biznes.

– Ludzie chcą pracować dla firm, które świecą przykładem i przyczyniają się do pozytywnych zmian w swoim otoczeniu.  Współpraca stanowi natomiast warunek konieczny, by tego dokonać. Korporacje i firmy nie mogą zostawić rozwiązywania problemów społecznych organizacjom non-profit i administracji rządowej – twierdzi David Mills. – Te firmy, które podzielą się ze społeczeństwem zyskami, które osiągnęły dzięki zastosowaniu nowych technologii, tylko na tym skorzystają – dodaje.