Gdyby przeprowadzić sondę wśród małych i średnich przedsiębiorców o najczęściej przewijających się hasłach w środowisku, najpewniej prym wiódłby “lockdown”, “pandemia”, “obostrzenia” i… “e-commerce”. Handel w internecie przewijał się w dyskusjach o przyszłości biznesu po covidzie tak często, że na dalszy plan zeszły konkretne liczby debiutantów sektora. Te z kolei dają nadzieję na jeszcze większy rozwój digitalizacji usług.

E-commerce – początek wzrostów

Rok 2020 przyniósł polskiemu rynkowi kolejnych graczy na scenie handlu internetowego. Według raportu „Omni-commerce. Kupuję wygodnie 2020” Izby Gospodarki Elektronicznej tylko od marca do końca ubiegłego sezonu zadebiutowało ok. 11 tys. nowych sklepów online. W ogólnym rozrachunku wyniki krajowego e-commerce osiągnęły poziom 100 mld zł. A co za tym idzie przekroczyły 10-proc. udział obrotu w całym handlu detalicznym. Analitycy z Narodowego Banku Polskiego szacują, że trzy kwartały 2020 roku minęły pod znakiem 104,7 mln transakcji internetowych. Duży udział w tym segmencie mieli klienci stawiający na wygodną, a przede wszystkim mobilną płatność, ponieważ wartość zakupów z użyciem kart sięgnęła 13,9 mld zł — jest to wzrost o 3,7 mld zł względem poprzedniego roku.

CZYTAJ TEŻ: E-commerce to kierunek dla biznesu. Wymusza go pandemia

Siłą napędową krajowego e-commerce jest oczywiście niepewna sytuacja sklepów stacjonarnych oraz powszechny exodus w stronę sieci — zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Biorąc pod uwagę również i te czynniki, badania Izby Gospodarki Elektronicznej wykazały, że grupę e-klientów uzupełnił 15-proc. wzrost (najpewniej generowany za sprawą przejścia w tryb zdalnej pracy i spotkań). Okazuje się więc, że 72 proc. polskich internautów to aktywni e-klienci. Podobny wynik szacowano jeszcze przed zakończeniem roku, kiedy to w grudniowym raporcie “E-commerce w Polsce 2020” zespołu Gemius i IGE przewidywano 73-proc. wskaźnik.

Ewolucja klientów e-commerce

Kontynuując wątek samych e-konsumentów, w tej kategorii spore zmiany odnotowano przy okazji analiz preferencji zakupowych. Pierwszym aspektem jest wzrost wartości e-koszyków, ponieważ 25 proc. klientów dokonuje transakcji więcej niż 5 razy w miesiącu, a ponad 33 proc. przynajmniej 2 razy do 5. Drugą stroną medalu jest wzrost popularności większych zakupów. Do tej pory dominowało przekonanie, iż e-commerce nie zdetronizuje sklepów stacjonarnych m.in. w segmencie kosmetyków, perfum, dóbr luksusowych, produktów do domu oraz klasycznie — żywności i napojów. Według grudniowych analiz Deloitte w tych kategoriach przewaga tradycyjnych salonów jest znacząca, ponieważ sięga aż 83 proc. w porównaniu z 17 proc. w przypadku e-commerce.

CZYTAJ TEŻ: Polskie innowacje w Azji. Startupy wspiera PAIH

Jednakże ostatnie badania Izby Gospodarki Elektronicznej pokazują, iż wartość e-koszyków 78 proc. internetowych klientów jest identyczna lub nawet większa w porównaniu z tradycyjnymi sklepami. Nie dziwi również wzrost udziału odzieży, elektroniki, ale zaskakujący jest awans zakupów beauty oraz znaczący ruch w segmencie artykułów spożywczych. W świetle tak dynamicznych zmian w świadomości krajowych klientów oraz przedsiębiorców, sporo może namieszać wejście Amazona. Jak na razie platforma stawia pierwsze kroki, ale ambitne MŚP, które wykorzystają narzędzia Jeffa Bezosa, są w stanie wybić się z pandemicznego letargu.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

Spojrzenie na historię e-commerce

Aby jeszcze dokładniej pokazać skalę zmian, której jesteśmy świadkami na krajowym rynku e-commerce, należy przybliżyć nieco kondycję handlu internetowego sprzed pandemii. Początki rozwoju niszy nad Wisłą nie należały do najbardziej spektakularnych. Tylko między 2010 a 2018 rokiem liczba przedsiębiorstw z branży e-commerce wzrosła o ponad 30 proc., aby w pewnym momencie odnotować znaczące spadki. Specyfiką miejscowego rynku jest stosunkowo niedługa przygoda biznesów z działaniem w sieci. O ile ostatnia dekada przyniosła na krajowy rynek grubo ponad 7,6 tys. sklepów internetowych, to po średnio 8 latach działalności, wyłącznie 2,3 tys. zarejestrowanych w tamtym okresie przedsiębiorstw zdołało utrzymać się na powierzchni. Powodem była przede wszystkim rosnąca niewypłacalność.

CZYTAJ TEŻ: Amazon w Polsce – co to oznacza dla małych i średnich firm?

Według wyliczeń z grudnia 2017 roku stopień zadłużenia krajowej branży e-commerce wynosił niebagatelne 106 913 730 zł. Rekordzista notował aż 2,4 mln zł na minusie. Dużo nadziei daje rosnąca świadomość samych przedsiębiorców oraz prężnie rozwijająca się kultura start-upowa. Obecnie młode spółki coraz większą uwagę przywiązuje do procesu walidacji pomysłu, a więc m.in. badania popytu na dany profil działalności. W tej też metodzie odnajdują się sklepy internetowe, które dzięki pandemii oraz pojawianiu się w kraju światowych marketplace’ów — mają duże szanse na zerwanie ze złą passą ostatnich lat.

CZYTAJ TEŻ: Pracownicy tych zawodów zmienią branżę. Na IT

Znacząca liczba nowych projektów na rynku e-commerce za rok 2020 daje do myślenia nie tylko konsumentom, ale i innym reprezentantom małych i średnich przedsiębiorstw. Stosunkowo niska bariera wejścia powoduje, że dla segmentu MŚP model internetowej sprzedaży wydaje się nadto kuszący. Jakie będą przyszłe wyniki polskiej branży? To z kolei zależy w dużej mierze od pandemii, która może zaserwować zarówno imponujące wzrosty, jak i „dobicie” niektórych gałęzi gospodarki.

Autor jest współzałożycielem i prezesem zarządu Grupy Assay, ekspertem w zakresie rozwoju i finansowania spółek technologicznych.