Samozatrudniony rozliczy się jak przedsiębiorca

Fiskus zgadza się, że osoba, która przechodzi z etatu na działalność gospodarczą, może rozliczać się jak przedsiębiorca.

Skarbówka trzy miesiące temu postraszyła samozatrudnionych testem przedsiębiorcy, ale ciągle wydaje korzystne dla nich interpretacje. Potwierdza, że osoba, która ściśle współpracuje ze swoim kontrahentem, a wcześniej była zatrudniona u niego na etacie, może płacić podatek liniowy. Tak wynika z ostatniej interpretacji dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej.

Czytaj także: Samozatrudnienie: rząd jednak zweryfikuje jednoosobowe firmy

Wystąpił o nią informatyk, który był zatrudniony w spółce jako dyrektor techniczny. W grudniu rozwiązał umowę o pracę, a w styczniu założył własną działalność. Świadczy usługi dla spółki, w której pracował. Przygotowuje koncepcje techniczne, aktualizuje dokumentację, projektuje, sprzedaje i wdraża systemy i rozwiązania IT, obsługuje kontrakty serwisowe.

Informatyk zaznacza, że robi teraz podobne rzeczy co wcześniej na etacie. Ale zmieniły się warunki wykonywania tych czynności. Z umowy o współpracy wynika, że nie musi działać pod kierownictwem i nadzorem. Sam decyduje o miejscu, w którym świadczy usługi. Nie musi to być siedziba spółki. Wykonuje je też w dowolnym czasie. Umowa stanowi, że ponosi ryzyko gospodarcze i odpowiedzialność za wyrządzone szkody zgodnie z kodeksem cywilnym. Informatyk dodaje, że zamierza świadczyć usługi także dla innych podmiotów.

Podatek liniowy

Czy może rozliczać się tak jak przedsiębiorca i płacić 19-proc. podatek liniowy?

Fiskus nie miał nic przeciwko. Przyznał, że informatyk nie spełnia kryteriów przesądzających o tym, że dana osoba nie prowadzi firmy. Mówi o tym art. 5b ustawy o PIT. Zgodnie z tym przepisem skarbówka może uznać, że nie mamy do czynienia z działalnością gospodarczą, jeśli są spełnione trzy warunki:

• odpowiedzialność wobec osób trzecich ponosi zlecający usługę,

• świadczenia są wykonywane pod kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez zlecającego,

• wykonujący czynności nie ponosi ryzyka gospodarczego.

Tylko wtedy fiskus może przyjąć, że dana osoba nie prowadzi działalności. Tak w tej sprawie nie było (interpretacja nr 0114-KDIP3-1.4011.264.2019.1.MJ).

Przypomnijmy, że 27 marca po raz pierwszy napisaliśmy, że Ministerstwo Finansów zapowiada test przedsiębiorcy, który pozwoli oddzielić prawdziwych biznesmenów od fikcyjnych. Spowodowało to spore obawy wśród prowadzących firmy. Resort finansów zaczął się wycofywać z tego pomysłu, ale zastrzegł, że urzędnicy będą na inne sposoby weryfikować zasady prowadzenia działalności. Później od testu przedsiębiorcy odciął się premier Mateusz Morawiecki (pisaliśmy o tym 16 maja).

Skarbówka korzystnie

W „Rzeczpospolitej” z 22 maja opisaliśmy z kolei korzystną dla samozatrudnionych interpretację potwierdzającą, że współpracujący z dużą spółką specjaliści mogą rozliczać się tak jak przedsiębiorcy. Chodziło o marketingowców, doradców, analityków, specjalistów od wizerunku i spraw personalnych. Prowadzą oni jednoosobowe firmy. W umowach o współpracy ze spółką opisany jest zakres działań ekspertów, np. wdrożenie strategii IT czy nadzorowanie procesu rekrutacji. Koordynują też działania pracowników danych działów.

Umowy określają zasady wykonywania usług. Wynika z nich, że mogą być świadczone w miejscu uzależnionym od uzgodnień stron: siedzibie spółki, przedsiębiorcy bądź innym. Specjalista nie jest podporządkowany zleceniodawcy, ma on jednak prawo kontroli sposobu wykonywania usług. Spółka może więc wezwać eksperta do zmiany sposobu działania i wyznaczyć mu odpowiedni termin.

Czy takie zasady współpracy oznaczają, że spółka może rozliczać się ze specjalistami jak przedsiębiorca z przedsiębiorcą? Twierdzi, że tak, ponieważ to, co robią, jest działalnością. Fiskus się zgodził (interpretacja dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej, nr 0113-KDIPT2-1.4011.155.2019.1.MD).

Piotr Świniarski, adwokat, właściciel kancelarii podatkowej

Fiskus nie ma podstaw do kwestionowania rozliczenia, jeśli z umowy o współpracy wynika, że osoba, która zarejestrowała działalność gospodarczą, faktycznie jest klasycznym przedsiębiorcą. Mówiąc najprościej, robi, kiedy chce i gdzie chce, a także nie musi nikogo słuchać. Podczas kontroli skarbówka może jednak sprawdzić, czy umowa pokrywa się z rzeczywistością. Jeśli okaże się, że mimo przejścia z etatu na działalność faktycznie we wzajemnych relacjach nic się nie zmieniło: samozatrudniony musi świadczyć usługi w siedzibie kontrahenta, działać w określonych godzinach, wykonywać polecenia, jest duże prawdopodobieństwo uznania, iż powinien się rozliczać jak pracownik. A to może się skończyć problemami dla kontrahenta (który powinien wypełniać obowiązki płatnika), a także dopłatą podatku przez samozatrudnionego.

Mogą Ci się również spodobać

70 mln zł do wzięcia na wsparcie Ekonomii Społecznej

Niemal 900 beneficjentów, 1,1 tys. udzielonych pożyczek o wartości ok. 100 mln zł, prawie ...

Wraca temat zmian stawek VAT

Branża sadownicza i producenci soków mogą raczej odetchnąć. Choć prace nad nową matrycą VAT ...

Jednolity Plik Kontrolny (JPK) ułatwił pracę urzędnikom skarbowym

NIK: JPK usprawnił pracę skarbówce

Jednolity Plik Kontrolny (JPK) ułatwił pracę urzędnikom skarbowym. W pierwszym okresie jego wdrażania był ...

Mikroprzedsiębiorcy toną w długach

Aż trzy czwarte firm figurujących w Krajowym Rejestrze Długów to przedsiębiorcy prowadzący jednoosobową działalność ...

Przedsiębiorco, uważaj na e-maile

Hakerzy uderzają najczęściej za pośrednictwem poczty elektronicznej. Poniżej przedstawiamy kilka rad, które mogą uratować ...