Niuanse francuskiej etykiety biznesu

Handlując z francuskimi kontrahentami lepiej zaprosić ich na obiad niż obdarować prezentem. Robienie biznesu przy posiłkach to we Francji norma.

Publikacja: 04.11.2019 00:02

Niuanse francuskiej etykiety biznesu

Foto: Lyon. Źródło: Adobe Stock

Francji poświęcono kolejne dwa spotkania w czwartej edycji Programu Handlu Zagranicznego (PHZ). Odbyły się one w Zielonej Górze oraz Poznaniu, a więc w miastach będących stolicami województw, w których tradycyjnie handluje się przede wszystkim z Niemcami. Panuje tam ciekawość jeśli idzie o Francję. A nawet niedosyt wiedzy na temat rynku francuskiego. Tym bardziej, że pozostaje on dla Polski czwartym rynkiem eksportowym, zaraz po Niemczech, Czechach i Wielkiej Brytanii. Z drugiej strony Wielkopolska to drugie, po Mazowszu, województwo gdzie zlokalizowano najwięcej francuskich inwestycji w Polsce.

– Wymiana handlowa Polski z Francją stale rośnie. Dla Francji Polska jest najważniejszym partnerem handlowym w Europie Centralnej i Wschodniej. Co warto zauważyć to Polska od kilku lat notuje w obustronnych relacjach dodatnie saldo handlowe. W 2018 r. wartość importu z Francji do Polski wyniosła 35 mld zł, a wartość eksportu z Polski nad Sekwanę 52,1 mld zł – przypomniała Monika Constant, dyrektor generalna Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej.

CZYTAJ TAKŻE: Coraz więcej polskich firm chce sprzedawać we Francji

Eksperci zaproszeni przez BNP Paribas Bank Polska (główny organizator PHZ, współorganizatorzy to KUKE, Bisnode i dziennik „Rzeczpospolita”) przekazali zgromadzonym przedsiębiorcom dużą dawkę wiedzy na tematy finansowe, prawne i organizacyjne. Sporo czasu poświęcono też omówieniu francuskiej etykiety biznesowej, która choć podobna to jednak w niektórych aspektach znacznie różni się od polskiej.

Zwyczaje i obyczaje nad Sekwaną

– Różnice kulturowe między Francja a Polska są aspektem, który trzeba wziąć pod uwagę podczas rozmów biznesowych. Prowadząc negocjacje z francuską firmą, konieczne jest zrozumienie zwyczajów i obyczajów nad Sekwaną – podkreśla Adam Zohry, senior associate w dziale doradztwa w międzynarodowej firmie doradczej Mazars wywodzącej się z Francji. Jak tłumaczy, pierwsze wrażenie podczas spotkania jest bardzo ważne. Szczególną uwagę przywiązuje się do wyglądu zewnętrznego i ubioru.

– Coraz więcej francuskich przedsiębiorców mówi po angielsku. Pomimo to warto rozmawiać z nimi po francusku lub mieć przy sobie kogoś kto byłby w stanie to zrobić. Jest to wielkim atutem i może to być klucz do bliższych kontaktów i wzajemnego zaufania – tłumaczy Zohry, który koordynuje w Mazars usługi doradztwa finansowego na Europę Wschodnią.

Obiad to świętość

– „Déjeuner d’affaires” czyli obiad biznesowy po francusku jest okazją żeby jeść i porozmawiać na temat biznesu. Zazwyczaj  trwa on od 1,5h do 2h. Z kolei negocjacje trwają zazwyczaj dłużej niż w przypadku rozmów z Niemcem czy Anglikiem. We Francji panuje kultura spotkań biznesowych. Dlatego, aby sfinalizować projekt trzeba często zorganizować szereg spotkań – wyjaśnia ekspert z Mazars.

– We Francji obowiązuje trzydziestopięciogodzinny czas pracy. Od 8/9 do 18 z długą, trwającą do 2 h, przerwą na lunch. Dlatego między 12, a 14 nie ma sensu dzwonić do naszych francuskich kontrahentów – mówiła Monika Constant. Dodając jednak, że często są to właśnie lunche biznesowe, podczas których Francuzi załatwiają interesy.

– Tradycja długiej przerwy lunchowej jest we Francji tak silna, że pracując w konsulacie generalnym RP w Lyonie wprowadziłem dwugodzinną przerwę na lunch właśnie w godzinach 12-14 – mówił Sławomir Czarlewski, konsul generalny RP w Lyonie w latach 1991-1996 oraz minister pełnomocny w ambasadzie RP w Paryżu w okresie 1997-2002. Czarlewski, który piastował też funkcję ambasadora RP w Belgii (w latach 2007- 2012) wskazał też, że na spotkania we Francji trzeba przychodzić punktualnie. – Jeśli chodzi o punktualność jest trochę luźniej niż w Polsce, kilkuminutowe spóźnienie nie dziwi – uważa jednak Zohry. Jak dodała Constant, nie należy umawiać się na spotkania ani w poniedziałek rano, ani w piątek po południu.

CZYTAJ TAKŻE: Kontrahenci z Francji płacą w terminach

Decyzje tylko kolektywne

– Francuzi nie są tak szybcy w reakcjach jak my w Polsce. Zwykle kontrahent z Francji będzie zwlekał z zakomunikowaniem nam jego decyzji, gdyż jej podjęcie trwa ze względu na kolektywny proces jej podejmowania. Można powiedzieć, że uczestniczą w nim wszyscy zainteresowani. Jednak gdy już decyzja zapadnie biznes idzie szybko. Francuzi wywierają wręcz potem presję czasową na swych partnerach, aby jak najszybciej realizowali uzgodnione postanowienia – tłumaczyła Monika Constant.

– Potwierdzam, że we francuskich przedsiębiorstwach decyzje zapadają kolektywnie, po serii spotkań. Proces może jest i dłuższy, ale są to przemyślane, szeroko skonsultowane decyzje – mówi Piotr Jabłoński, dyrektor departamentu finansowania handlu w BNP Paribas Bank Polska.

Monika Constant dodała też, że zamiast upominków warto zaprosić kontrahenta na obiad. Zaś jak zgodnie przyznali Czarlewski i Constant podczas takich rozmów warto pomówić o rodzinie, wakacjach, ale nie należy poruszać tematów religijnych i politycznych. – To tematy drażliwe, a poza tym granica między życiem prywatnym i profesjonalnym jest bardziej zauważalna we Francji niż w Polsce – wskazała przedstawicielka Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej.

Nie ma co narzekać

Z kolei, jak podkreślała Hanna Stypułkowska-Goutierre, adwokat kierująca w Paryżu kancelarią HSG Avocats najbezpieczniejszym sposobem komunikacji w biznesie, w pełni respektowanym we Francji, jest list polecony za potwierdzeniem odbioru. – Francuzi rozumieją jeden język – pisemny, gdyż we Francji panuje kult pisma – tłumaczyła.

Jak zgodnie podkreślali eksperci w kontaktach z Francuzami nie ma też co narzekać na niepowodzenia. – Dlatego na klasyczne pytanie – Jak leci? (fr. ça va?) nie możemy odpowiadać w naszym stylu mówiąc np. „bywało gorzej” lub „stara bieda”. Trzeba trzymać fason. Odpowiadamy więc „dobrze” (fr. bien) – mówił ambasador Czarlewski.

Francji poświęcono kolejne dwa spotkania w czwartej edycji Programu Handlu Zagranicznego (PHZ). Odbyły się one w Zielonej Górze oraz Poznaniu, a więc w miastach będących stolicami województw, w których tradycyjnie handluje się przede wszystkim z Niemcami. Panuje tam ciekawość jeśli idzie o Francję. A nawet niedosyt wiedzy na temat rynku francuskiego. Tym bardziej, że pozostaje on dla Polski czwartym rynkiem eksportowym, zaraz po Niemczech, Czechach i Wielkiej Brytanii. Z drugiej strony Wielkopolska to drugie, po Mazowszu, województwo gdzie zlokalizowano najwięcej francuskich inwestycji w Polsce.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Francja
Francusko-polski biznes oczekuje zawieszenia poboru podatków i składek ZUS
Francja
Francuskie izby gospodarcze pomogą w handlu z krajami Europy Środkowej
Francja
Polskie firmy radzą sobie coraz lepiej we Francji
Francja
Coraz więcej polskich firm chce sprzedawać we Francji
Francja
Polskie firmy ciągną do Francji
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy