Polska jest jednym z krajów najmocniej wspierających Ukrainę i jednocześnie forsujących sankcje gospodarcze na Rosję stojąc w pierwszym szeregu z NATO, UE i USA. Z kolei Chińczycy wciąż oficjalnie nie potępili rosyjskiej inwazji na Ukrainę i jak dał do zrozumienia ambasador Chin w Stanach Zjednoczonych, tego niestety nie zrobią. W rozmowie na antenie stacji CBS dyplomata pytany dlaczego Chiny nie potępią rosyjskiej inwazji odparł „Nie bądźcie naiwni. Potępienie nie rozwiązuje problemu.” Od początku inwazji Chiny nie potępiły Rosji, tłumacząc, że Moskwa ma prawo do niepokoju w związku z postępującym "marszem NATO na Wschód" i podejmuje działania, aby zapewnić bezpieczeństwo swych obywateli.

W sobotę, chiński wiceminister spraw zagranicznych Le Tuchen nazwał zachodnie sankcje wręcz coraz bardziej skandalicznymi. Wcześniej jego pryncypał Wang Yi, szef chińskiego MSZ oświadczył, że Chiny stoją po właściwej stronie historii, a ich stanowisko jest popierane przez większość krajów. Z kolei Xi Jinping, prezydent Chin podczas rozmowy wideo z prezydentem Stanów Zjednoczonych Joe Bidenem przekazał, że wojna na Ukrainie musi zakończyć się jak najszybciej i wezwał państwa NATO do prowadzenia dialogu z Rosją. Co jednak znamienne, Chiny nie obarczają Moskwy winą za wojnę.

- Pozycja Chin jest neutralna i sprawiedliwa i jest zgodna ze stanowiskiem większości krajów. Czas pokaże, że Chiny stanęły po właściwej stronie historii – uważa Wang Yi.

Bez potępienia, ale z pomocą

Chiny inwazji więc nie potępiają, ale jednocześnie pomagają Ukrainie, choć oczywiście nie transportami uzbrojenia, a pomocy humanitarnej. Nie dalej jak 15 marca br. w Warszawie załadowano i wysłano trzecią partię chińskich dostaw humanitarnych dla Ukrainy. Z kolei z dzisiejszych doniesień wynika, że Państwo Środka przekaże dodatkową pomoc o wartości 10 mln yuanów (ok. 1,57 mln dolarów) i nadal chce odgrywać konstruktywną rolę w łagodzeniu napiętej sytuacji na Ukrainie. Tak przynajmniej przekazał dziś Wang Wenbin, rzecznik prasowy chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych cytowany przez państwową telewizję CCTV.

Czytaj więcej

Rekordowe obroty w handlu Polski z Chinami

Fan Xianrong, chiński ambasador w Kijowie oświadczył wcześniej, że Chiny nigdy nie zaatakują Ukrainy, lecz będą ją wspierać gospodarczo i politycznie. Dodał, że Państwo Środka jest przyjazne dla narodu ukraińskiego. W międzyczasie ambasada Chin na Ukrainie przeniosła się z Kijowa do Lwowa.

Jak postawę Pekinu ocenia Warszawa?

Zbigniew Rau, polski minister spraw zagranicznych powiedział, że stanowisko Chin wydaje się być pełne dystansu do rosyjskich działań na Ukrainie, a Pekin stoi na gruncie integralności terytorialnej wszystkich państw.

Tyle głosów polityków i dyplomatów, ale warto też zauważyć, że rosyjska napaść na Ukrainę może zagrozić sztandarowemu chińskiemu projektowi jakim jest od lat Nowy Jedwabny Szlak. Od inwazji Rosji na Ukrainę wyraźnie maleje zapotrzebowanie na przewozy kolejowe z Chin do Europy.

- Chińczycy tego oficjalnie nie przyznają, ale w świetle ich interesów najbardziej obawiają się przerwania połączeń kolejowych na linii Chiny-Europa – tłumaczy Jacek Strzelecki, ekspert ds. chińskich.

Czytaj więcej

Litewski biznes traci relacje handlowe z Chinami. Czy Polska też może ucierpieć?

Na razie jednak przewozy tranzytowe przez Rosję i Białoruś, a następnie Polskę pozostają najlepszym i wykorzystywanym wciąż szlakiem. Gdyby natomiast do konfliktu na Ukrainie dołączyła Białoruś popierając Rosję to w efekcie mogłyby to zaburzyć transport chińskich towarów lub wręcz go okresowo przerwać. A to już Państwu Środka byłoby mocno nie na rękę.

- Chiny w ogóle obawiają się perturbacji ekonomicznych, które mogłoby zagrozić ich dalszemu rozwojowi. Widać to szczególnie po tym jak Zachód i Stany Zjednoczone zjednoczyły się w kwestii sankcji gospodarczych nakładanych na Rosję. Podobne sankcje mogłyby bardzo mocno uderzyć w chińską gospodarkę, pomimo jej wielkości i ogromnych rezerw walutowych, którymi dysponuje Pekin – dodaje Strzelecki.

- Z kolei jeśli idzie o gospodarcze relacje polsko-chińskie to napaść Rosji na Ukrainę nie powinna mieć na nie wpływu. Chińczykom zależy przede wszystkim na utrzymaniu drożności szlaków handlowych, także tych przechodzących przez nasz kraj – podkreśla ekspert.