A pracujemy bardzo dużo. Według danych OECD w ub. r. Polacy na służbowe zajęcia poświęcili średnio 1766 godzin, podczas gdy znani z pracowitości Niemcy o 434 godziny mniej.

Rewolucja w postaci skrócenia tygodnia pracy wymagałaby czasu, ale jak wskazują eksperci, doświadczenia związane z pracą zdalną pokazują, że Polacy są w stanie szybko i sprawie dostosować się do zmian. Powrót do przedpandemicznej rzeczywistości może być dobrym punktem wyjścia do kolejnego wyzwania, jakim jest wprowadzenie czterodniowego tygodnia pracy. Doświadczenia m.in. Islandii potwierdzają, że taki eksperyment pozytywnie wpływa na wydajność i samopoczucie pracowników.

Czytaj więcej

Efekt inflacji. Zaczynamy szukać pracy i chodzić po podwyżkę

Zdecydowanie za tą opcją opowiada się 53 proc. osób w wieku 25-34 lata i 45 proc. w wieku 35-44 lata. Co ciekawe, liczba zwolenników tego rozwiązania rośnie wraz z ich wykształceniem – tylko 30 proc. pracowników z wykształceniem podstawowym jest za skróceniem czasu pracy, natomiast w przypadku osób z wykształceniem wyższym i średnim, takie rozwiązanie ucieszyłoby 43 proc. zatrudnionych. Najwięcej zwolenników skróconego tygodnia pracy można znaleźć wśród zatrudnionych w największych firmach, gdzie już niemal co druga osoba uważa, że taka decyzja pozytywnie wpłynęłaby na ich zdrowie.

Skrócony wymiar pracy nie spotkał się z aprobatą 17 proc. pracowników. Głównie chodzi o osoby powyżej 55. roku życia. Przeciwnikami czterodniowego tygodnia pracy jest również 40 proc. osób prowadzących własną działalność gospodarczą.

Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych narodów. Według OECD wyprzedzają nas tylko Amerykanie (1767 godzin), Chorwaci (1834 godzin) i Rosjanie (1874 godzin).